21/1/19 Świat świecących prostokątów

11:18

Wstajemy rano- zaraz po tym jak zadzwoni nasz budzik. Pierwsza rzecz jaką robimy to sprawdzanie maila, serwisów informacyjnych czy portali społecznościowych. Gdy już wyjdziemy z łóżka włączamy wiadomości albo jakikolwiek program w telewizji- żeby coś grało w tle. Powtarzamy ten rytuał praktyczne codziennie. Na obiad przyrządzamy potrawę, którą znaleźliśmy na blogu słynnej, internetowej blogerki kulinarnej. Wieczorem wybieramy się do kina na najnowszy film, który zdobył tak wiele pozytywnych recenzji w internecie. Wychodząc z domu najważniejsze jest by zabrać telefon. Nasze życie to nieustanne wpatrywanie się w te wszystkie świecące prostokąty.
Dla naszego pokolenia często bardziej istotnym jest by zrobić zdjęcie zachodowi słońca, motylowi czy innemu równie ulotnemu zjawisku, niż sam fakt doświadczenia go. Wolimy się skupić na tym by zdjęcie było zrobione pod dobrym kątem, z dobrym światłem i z idealną ostrością. Nie staramy się być tu i teraz, na spokojnie, razem z naturą. Fakt, możemy potem wpatrywać się godzinami w tą niesamowitą, piękną fotografię, ale czy to nie ulotność sprawia, że zachody słońca są tak fascynujące?
Często nie chcemy tych chwil dla nas samych. Nie rzadko nie wystarcza nam nawet obecność bliskich czy przyjaciół. Chcemy więcej. Chcemy pokazać to co doświadczyliśmy całemu światu. Przepraszam, całemu internetowemu światu, oczywiście.
Świecące prostokąty ogarnęły nas wszystkich i nie mówię tu wyłącznie o młodzieży, chociaż wiadomo, że to właśnie my mamy z tym największy problem. Wychodzimy na ulicę i zawsze można dostrzec kogoś, kto aktualnie pisze coś na swoim smartfonie, albo ktoś kto rozmawia przez niego. Inni praktycznie biegnąc, ewidentnie gdzieś spóźnieni, nerwowo wyciągają telefon by sprawdzić godzinę. Społeczeństwo tak zapatrzone w swoje maleńkie urządzenia, tak liczne a zarazem tak niedostrzegalne. Może jesteśmy już tylko cieniami samych siebie?
Niezaprzeczalnie upadamy jako ludzie, jako wspólnota. Upadamy bo przestajemy dostrzegać siebie nawzajem, ba, przestajemy dostrzegać samych siebie i tego co jest dla nas tak naprawdę istotne. A jedyne, co tak naprawdę mamy, i czego nikt nam nie odbierze, to te wyćwiczone od ciągłego klikania kciuki.
Telefony to istotna część naszej codzienności. Właśnie dlatego czasami tak ciężko nam odróżnić fikcję od rzeczywistości. Nie trzeba spotkać się ze znajomymi twarzą w twarz by móc im powiedzieć jak się czujemy i co wydarzyło się w naszym życiu. Ten kontakt, mimo że z pozoru częstszy, jest dużo słaby i niewystarczający. Zaburza nasze poczucie rzeczywistości. Pisząc z kimś czujemy, że osoba ta jest obok nas. Czy tak jest naprawdę? Zdecydowanie nie.
Czasem jednak ten mały ekranik może uratować nas od dużych kłopotów. Przykładem jest to, że możemy bez problemu znaleźć jakikolwiek budynek, jakikolwiek sklep. Idąc do przyjaciółki, która niedawno się przeprowadziła, z pomocą GPSu na pewno nie zabłądzimy. Możemy również, będąc świadkami wypadku, zadzwonić na odpowiedni numer, który może uratować komuś życie. Tak, mówię tutaj o numerze 112.
Niestety te użyteczne i pomocne możliwości, jakie dają nam urządzenia tego typu, są używane bardzo rzadko. Często zupełnie pochłonięci wydarzeniami, które widzimy w telefonie, przestajemy kontaktować z rzeczywistością. Nie widzimy czyhającego niebezpieczeństwa. Ileż już było przypadków, kiedy niczego nieświadomy użytkownik smartfona był o krok przed poważnego zagrożenia. Ileż razy ktoś nie miał tyle szczęścia i jego życie skończyło się z telefonem w ręku, ze wzrokiem zanurzonym w świecącym ekraniku.
A gdyby się tak zatrzymać i pomyśleć przez chwilę co jest dla nas ważne? Myślę, że zadając takie pytanie jakiemuś przypadkowemu człowiekowi usłyszelibyśmy odpowiedź rodzina, przyjaciele, być może zdrowie. Na pewno nie telefon, komputer czy telewizor. Niestety w praktyce wygląda to inaczej. Czasem wolimy zamknąć się w swoich czterech ścianach, włączyć film i oglądać go bez udziału kogokolwiek. Czasem wolimy godzinami wpatrywać się w ekran grając w swoją ulubioną grę, a z pewnością nie jest to korzystne dla naszego zdrowia, które przecież tak wszyscy cenimy.
Czy to znaczy, że wszyscy jesteśmy uzależnieni? A to, jak każde inne uzależnienie, powinno zostać poddane leczeniu? Zdecydowanie tak, niestety nie ma podstaw by sądzić, że jest w ogóle taka możliwość. Prawdopodobnie już nigdy nie ograniczymy roli telefonów, komputerów czy telewizorów w naszym życiu. Z pewnością niejednemu z nas nie udałoby się zaprzestać korzystania na jeden tydzień. Większość penie nie chciałaby się nawet podjąć tej próby, z góry skazując ją na niepowodzenie. Czasem patrząc na tą otaczającą nas rzeczywistość czuje smutek, przerażenie, czasami nawet strach. Strach przed tym co się stanie gdy zabraknie wszystkich tych, którzy żyją światem realnym.


-Mój pierwszy felieton-
-JASZA-

You Might Also Like

0 comment

Popular Posts

CONTACT

jaszkusia@gmail.com